Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 267 956 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

buu...

czwartek, 30 września 2010 23:16
Siedziałam dzisiaj prawie całe popołudnie nad zadaniem z WOKu. Było tego multum do ogarnięcia i teraz po prostu padam z nóg. Oczywiście boli mnie głowa jak zwykle. Ale już zdążyłam się do tego przyzwyczaić.

M. pojechał na szkolną wycieczkę 3 dniową. Nie mam nic przeciwko. Tylko czemu nie odp na moje smsy. Wkurza mnie. Na pewno nie jest tam na tyle zajęty by mi nie móc odp. Szczególnie o tej porze.Popsuło mi to humor... Czuję się taka nieważna...
Bez sensu.

Jutro znowu siedzę w szkole do 17. Nie mam pojęcia jak tam wysiedze z moimi ciągłymi bólami głowy. Jakoś trzeba wytrzymać. Nic nie poradzę...

Jedzeniowo dzisiaj w miarę ok. :)

Pogoda. Oczywiście niezmienna. Przez cały dzień chodze zziębnięta. W szkole zimno, w domu zimno, już nie wspominając o dworze. Biegania nie ma. Był dzisiaj spacer, tańce i nożyce. Zawsze coś...

Postanowiłam, że muszę się w końcu odważyć i wejść na wagę. Planuję to zrobić jutro. Mam nadzieję, że się uda. :)

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-jogurt pitny jovi 0%,
-2 gołąbki,
-2 jabuszka,
-parę orzeszków ziemnych,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

dostawa jogurtów.

środa, 29 września 2010 23:43
W końcu dowieźli moje ukochane jogurty. Tak się ucieszyłam na ich widok. Jak głupia. Małe, a cieszy. :) Kupiłam sobie od razu na zapas jakby znowu miało zabraknąć.
M. oczywiście się ze mnie śmiał, że mam świra, ale co mi tam. Jak zwykle zaczął gadać, że on by się takim jogurtem nie najadł i w ogóle mnie nie rozumie. Denerwuje mnie jak tak gada. Bo jak on może mnie rozumieć skoro jest chudy i może jeść ile tylko wlezie i ani trochę nie tyje.

Dzisiaj cudem uniknęłam zjedzenia czekoladki u babci M. Cały czas mnie namawiała żebym zjadła. Aż mi się głupio zrobiło, że może jej się przykro zrobić. Ale wyszła na chwile, a do pokoju akurat wszedł M. Oczywiście jak zobaczył czekoladki to sobie wziął 2. Jak jego babcia wróciła to myślała, że ja zjadłam i miałam już to z głowy. Uff

Pogoda się nie zmienia. Jest tak przeraźliwie zimno, że nawet nie ma co myśleć o bieganiu. No i pada. Bieżnie niestety kupię sobie dopiero w listopadzie po urodzinach.Więc na razie muszę sobie jakoś radzić. Mam nadzieję, że jeszcze się ociepli chociaż troszkę.
Tak więc jeśli chodzi o ruch to był dzisiaj spacer, skakanka, nożyce i wf(rozgrzewka+piłka nożna).

Jutro spr z biologii. Trzymajcie kciuki :*

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka kaszki,
-kanapka z szynką,
-talerz pomidorówki,
-winogrona,
-kilka paluszków,
-jabłko,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

kiepsko.

wtorek, 28 września 2010 22:38
Czuję się fatalnie. Mam nadzieję, że ta choroba nie wraca.
Poza tym padam na twarz. Po 1 mam mase nauki. Już mi głowa pęka od tego wszystkiego. A i tak mam wrażenie, że nic nie pamiętam.
Po2 zrobiłam tyle skoków na skakance, że ramiona mi chyba zaraz odpadną. Ale przecież muszę się ruszać, bo całkiem sflaczeje.

Cały czas po tej niedzieli boję się stanąć na wagę. Chyba zrobie to dopiero w poniedziałek. Wtedy może już to wszystko minie. I będzie lepiej. Ale kto wie... Może dalej będę miała stracha.

W ogóle jakoś padł mi humor. Pod względem psychicznym też czuję się beznadziejnie.

Z jedzeniem niby lepiej. Ale ciągle czuje, że jednak nie jest do końca ok.

Pogoda cały czas beznadziejna co uniemożliwia mi bieganie.
Była dzisiaj skakanka, hula-hop i nożyce.

Przepraszam Was, że ostatnio tylko smęce i smęce...

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka budyniu,
-kanapka z szynką,
-winogrona,
-talerz zupy pomidorowej,
-pół nektaryny,
-kostka czekolady,
-mały jogurt,



Podziel się
oceń
1
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

troche lepiej.

poniedziałek, 27 września 2010 23:26
Powoli wracam do siebie. Nie jest jeszcze idealnie. Szczególnie z tego powodu, że mama wcisnęła we mnie spaghetti na obiad. Ale jutro będzie zupa. Uwielbiam zupy...:)

Zadzoniłam dzisiaj na uczelnie żeby się upewnić jakie przedmioty muszę zdawać żeby się tam dostać(bo musimy teraz do czwartku złożyć deklaracje maturalne). Okazało się, że nie muszę zdawać fizyki. Jaka jestem szczęśliwa. :D
Tak strasznie nie znoszę tego przedmiotu, a teraz mogę po prostu z niego zrezygnować.

Dzisiaj zostały oddane spr z bilogii. I przyznam się, że poszło mi naprawdę dobrze. Ale biologię lubie. Przyjemnie się jej uczy i nie ma takiego stresu. :)
Gorzej np z matmą.

Moich jogurtów dalej nie dowieźli. Zaczynam się martwić, że już w ogóle ich tam nie będzie. A w moim małym miateczku w żadnym innym sklepie ich nie ma. Co ja będę brała do szkoły jak już ich nie będzie? Mam nadzieję, że jak jutro pójde do sklepu spotka mnie miłe zaskoczenie i już będą tam na mnie czekać.

Ciągle u mnie pada. Ani na chwile nie przestaje. Przez to nie mogę biegać. Za to zabrałam się za skakankę. Postanowiłam, że oprócz biegania będę jeszcze skakać. Postaram się codziennie, ale zobaczymy czy starczy czasu.
Tak więc jeśli chodzi o ruch to był dzisiaj spacer, skakanka i nożyce.

Bardzo dziękuję Wam kochane za wsparcie. :*
Bez Was nie zebrała bym się tak szybko...

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-2 jabłka,
-winogrona,
-spaghetti,
-kostka czekolady,
-brzoskwinia,


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (11) | dodaj komentarz

.

niedziela, 26 września 2010 23:39
Zawaliłam.
Jest mi wstyd. Tak bardzo wstyd.
Przepraszam.
Po cholere ja tyle jem?! Przecież wiem, że nie może mnie to uszczęśliwić. A jednak i tak w siebie wpycham te świństwa.
Teraz obrosne tłuszczem. Już czuje go coraz więcej.
Mam ochotę wbić sobie żyletkę w rękę i poczuć ciepłą krew. To daję uglę. Ale tak by było za prosto. Za łatwo.
Jest mi niedobrze. Cholernie niedobrze. Brzydze się sobą i tym jedzeniem. Ugh.


Nie zważę się jutro. Nie ma mowy. Boję się. Jestem tchórzem.
Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

ma być dobrze.

sobota, 25 września 2010 22:43
Ale się tu cichooo zrobiło...

Dzisiaj miałam jazdy nr 2. Poraz pierszy wyjechałam na drogę o trochę większym ruchu. Byłam strasznie zestresowana. Ale ostatecznie jakoś dałam radę. :)

Czuję jakiś spadek motywacji. Wydaje mi się, że ciągle wyglądam tak samo i to wszystko jest bez sensu. Wiem, że nie wolno mi się teraz poddawać. Ale to wszystko mnie dobija. Moje ciało jest okropne. Lustro nie kłamie.
Zabieram się za siebie, bo przecież muszę, muszę, muszę być idealnie chuda.

Jestem strasznie zła. Nie ma moich jogurtów pitnych w sklepie. Nie robią dostaw czy jak?! Teraz będę musiała iść w poniedziałek z kanapką do szkoły. ;/

Z jedzeniem jako tako.

Dosyć dużo dzisiaj chodziłam. Bo spacerowałam z psem i później byłam jeszcze na długim spacerze z M. Ale nie biegałam ani nie jeździłam na rowerze, a to podstawa.
Były dzisiaj nożyce, spacery, sprzątanie pokoju i odkurzanie całego mieszkania.

Jutro obiad u babci. Oby było dobrze...

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka budyniu,
-winogrona,
-mała bułeczka,
-2 berlinki,
-mały jogurt,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

paseczek.

piątek, 24 września 2010 22:35
Jakoś przeżyłam do tej 5. Ale to był już kres moich możliwości. Jak wróciłam do domu byłam kompletnie wyczerpana.
Mam taki zapieprz w szkole, że się nie wyrabiam. Nie wiem czy to kwestia matury w tym roku czy jakaś inna, ale jest naprawdę ciężko. W dodatku mamy do czwartku wstępnie wybrać temat na maturę ustną z polskiego, a mi się żaden kompletnie nie podoba i żaden mi nie pasuje. Ale coś wybrać trzeba będzie...

Rozmowy z K. stały się monotonne i bezsensowne. A kiedyś było tak zabawnie i przyjemnie. Trudno. Przecież nie będę płakać.

Znowu będę musiała dorobić dziurkę w pasku. Tak się cieszę, że chociaż po spodniach widać, że chudnę. Już mi wszyskie kompletnie lecą z tyłka. Postanowiłam, że jak uda mi się schudnąć do 52kg to kupię sobie nowe. :)

Z jedzeniem w miarę w porządku.

Jeśli chodzi o ruchu to był spacer, bieganie, rower i nożyce.

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka kaszki,
-jogurt pitny jovi 0%,
-2 kromeczki z odrobiną masła,
-jajecznica z 2 jajek,
-brzoskwinia,
-jabłko,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

powrót ruchu.

czwartek, 23 września 2010 22:36
Dzisiaj znowu klasowe 18-stki. I ciastooooo. Oczywiście nie zjadłam. Oddałam temu samemu koledze co ostatnio. Jestem mu strasznie wdzięczcna, że to ode mnie zabiera. Bo w innym wypadku musiałabym się tego jakoś dyskretnie pozbyć.
Wiecie co mnie zdziwiło? Że w ogóle jakoś specjalnie mnie nie ciągnęło do tego ciasta. Nie było mi żal, że inni jedzą, a ja nie. Moja koleżanka stwiedziła, że jestem masochistką, bo to ciasto jest takie pysze. Jak ona chce być gruba to ok. Ale ja chce być chuda i nie zamierzam się napychać ciastem bez sensu.

Zrobiliśmy sobie dzisiaj z M. sesje. Było strasznie zabawanie. Zdjęcia wyszły dosyć ładne. Ale oczywiście udowodniły mi, że powinnam jeszcze sporo schudnąć.

Jutro mam 2 dodatkowe matmy i kończe o 17. Nie wiem jak ja to przeżyje. W dodatku to przecież piątek. Nie ma łatwo...

Z jedzeniem było by w porządku gdyby M. nie wmusił we mnie czekolady. Nie miałam wyjścia musiałam zjeść. ;/

Ponieważ jestem jeszcze trochę chora i byłam na tańcach nie biegałam dzisiaj. Ale od jutra z powrotem zaczynam. Przez tą chorobę się rozleniwiłam, a tak nie można.
Co do ruchu to był dzisiaj rower, spacer, tańce i nożyce.

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-jogurt pitny jovi 0%,
-winogrona,
-ziemniak,
-kawałek ryby(dość duży),
-gruszka,
-kostka czekolady,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

koniec lenistwa.

środa, 22 września 2010 22:16
Dzisiaj kończy się moje lenichowanie. Od jutra wracam do szkoły. Nawet nie macie pojęcia jak mi się nie chce. Nic kompletnie mnie nie zachęca do powrotu.
Z moim zdrowiem już trochę lepiej, ale idealnie nie jest.

Mam straszną ochotę na biszkopty. Ale wiem, że nie mogę ich jeść. A raczej, że jak już zjem jednego to mogę się nie powstrzymać przed zjedzeniem całej paczki. Na moje szczęście nie posiadam ich w domu.

Sudafed. Mam wrażenie, że faktycznie odpycha mnie od jedzenia. Ale niestety mój porypany umysł na razie z nim wygrywa i jem za dużo. Oby w następnych dniach było lepiej.

Z jedzeniem dzisiaj może być.

Ruchu jak wiadomo mało. Nożyce, hula-hop i brzuszki.

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-3 malutkie jabuszka,
-talerz leczo,
-kromka chleba bez niczego,
-kostka czekolady,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

fat.

wtorek, 21 września 2010 22:06
Choruję nadal.
Lekarz zapisał mi sudafed na katar. On ponoć zmniejsza apetyt prawa? To będzie przyjemne z pożytecznym.

Pokłóciłam się z M. Nie mam siły...

Od tej nudy dzisiaj zaczęłam dokładnie oglądać moje ciało. I doszłam do takiego wniosku co zawsze. Muszę się wziąć do roboty. W końcu chce być idealnie chuda.

Smutno mi.
Potwornie.
Nawet nie z powodu wyglądu.
Ogólnie.
Chce mi się ryczeć.

Jedzenie.
Było dzisiaj w miarę.

Ruchu.
Mało. Przeklęta choroba. Nożyce i hula-hop.

Kończę tą smętną notkę.

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka budyniu,
-winogrona,
-3 śliwki,
-talerz lecza,
-kromka chleba bez niczego,
-małe jabłko,


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

przykuta do łóżka.

poniedziałek, 20 września 2010 22:23
Poszłam dzisiaj tylko na spr z biologii, który swoją drogą poszedł mi nawet dobrze. Ciągle czuję się fatalnie. W sumie nawet gorzej. Ledwie oddycham, a jak się położę to tylko chwilę tak mogę wytrzymać. Nie wiem jak będzie w nocy. Tonę w chusteczkach chgienicznych, a mój nos jest cudownie czerwony.
Ale dość o mojej chorobie. Bo mi tu z nudów padniecie. ;D

Jestem okropnie beznadziejna. Otóż zjadłam orzeszki ziemne. Co prawda nie były solone tylko takie do rozłupywania. Ale orzeszki to oszeszki. Do tego jeszcze 3 kostki czekoady.
Co się ze mną do cholery dzieje?! Odbija mi czy jak... Ugh

Dobrze, że chociaż M. do mnie przyjechał. Zawsze jakaś ulga w chorobie. :)

Ruchu z wiadomych powodów było mało. Boję się, że jak już będę mogła biegać to się okaże, że jestem kompletna dętka i nie daje rady. Ale nie powinno być tak źle.
Więc jeśli chodzi o ruch to był dzisiaj : rower(do szkoły i ze szkoły), hula-hop i nożyce.

Mam nadzieję, że u Was lepiej niż u mnie. :)
Trzymajcie się chudo :*

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka kaszki,
-jogurt pitny jovi 0%,
-3 kostki czekolady ;/ ,
-winogorna,
-2 ziemniaczki,
-odrobina mięsa,
-orzeszki,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

spadło.

niedziela, 19 września 2010 22:49
Postanowiłam dzisiaj się zważyć. Bo jutro po imprezie waga może być wypaczona. Więc zważyłam się... i 1kg mniej. W końcu.! :)
Nawet nie wiecie jak mnie to głupie 1kg cieszy.  Teraz przynajmniej odzyskałam wiarę w to, że może być dobrze.

Urodziny... Zjadłam troszkę więcej niż sobie zaplanowałam. Tzn : kawałek ciasta, 3 gryzki tortu, kawałek mięsa i trochę sałatki.

Przeziębienie mnie niestety nie opuściło. Dalej jest to samo. A nawet gorzej, bo bardziej mi z nosa cieknie.

Jutro spr. Trzymajcie kciuki. :*

Malutko ruchu dzisiaj było niestety. Ale to przez te urodziny.
Był tylko spacer i nożyce.

Od jutra wszystko wraca do normy. Ćwiczenia i jedzenie...

Dzisiaj zjedzone:
-1,5 kromki z jajkiem i szynką,
-brzoskwinia,
-kostka czekolady,
-2 ziemniaczki,
-2 kawałki mięsa,
-kawałek ciasta,
-3 gryzki tortu,
-torchę sałatki,


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

przeziębiona.

sobota, 18 września 2010 23:04
Złapało mnie przeziębienie. Cieknie mi z nosa, boli mnie gardło i głowa. Masakra.
Mam nadzieję, że jutro już się lepiej poczuje...

Większość z Was napisała żebym może zjadła mały kawałek tortu zamiast ciasta. Ale tu chodzi o to, że ja nie lubie tortów. Są dla mnie za słodkie i od razu mnie mdli. Więc nie chce jeść czegoś z czego w ogóle nie będę miała przyjemności i co ma w dodatku mnóstwo kalorii. Dlatego chciałam się zdecydować na kawałek ciasta zamiast tortu.

Przez większą część dzisiejszego dnia siedziałam nad biologią. I mimo że lubie ten przedmiot to mam dość. A jutro mnie jeszcze czeka powtórka tego wszystkiego.

Zauważyłam, że osatnio o wiele za dużo gumy żuje. Macie może jakieś inne sposoby na powstrzymywanie apetutu(poza gumą)?

Jedzeniowo dzisiaj może być.

Nie byłam dzisiaj w stanie biegać. Przez to przeziębienie.
Ale udało mi się pojeździć na rowerze, pójść na spacer, zrobić nożyce, pokręcić hula-hopem, posprzątać pokój i poodkurzać całe mieszkanie. :)

Jutro te urodziny. Trzymajcie kciuki. :*

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-kostka czekolady,
-jabłko,
-talerz zupy pieczarkowej,
-brzoskwinia,
-parę chrupek kukurydzianych,
-mały jogurt,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

niebezpieczna niedziela.

piątek, 17 września 2010 22:44
Fizyka nie była taka zła. Uff... Cieszę się, że mam już to za sobą.

Dzisiaj poraz pierwszy w życiu jeździłam samochodem. Stresowałam się jak cholera. Dobrze, że mój tato jest instruktorem, bo jakbym miała jeździć z jakimś obcym facetem to chyba bym umarła.
Co do samej jazdy chyba nie było aż tak źle. Samochód jest cały. :)

W niedzielę idę z M. na 18-stke jego kumpla. Kto normalny robi imprezę w niedzielę?! Po 1 będę niewyspana. A po 2 mam spr z biologii na następny dzień w dodatku na pierwszej lekcji.
Boję się tych urodzin jeśli chodzi o jedzenie. Coś jeść będę musiała, bo M. się wkurzy jak nic nie tkne. Postaram się ograniczyć to do minimum. Mam nadzieję, że od torta się wymigam. Później jakiś malutki kawałek ciasta dla niepoznaki i jakaś sałatka na kolację. Oby się udało...

Dzisiaj z jedzeniem tak sobie.

Jeśli chodzi o ruch to było bieganie, spacer, rower i nożyce.

Dzisiaj zjedzone:
-mała miseczka kaszki,
-jogurt pitny jovi 0%,
-winogrona,
-talerz zupy pieczarkowej,
-kostka ptasiego mleczka,
-brzoskwinia,
-mały jogurt,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

bez sił.

czwartek, 16 września 2010 22:27
Nienawidzę wagi. Robi mi na złość. Stoi w miejscu. Nic się nie zmienia. Od liczby 55 już mi się robi niedobrze. Zaczynam tracić wiarę, że to się uda. Że cokolwiek się uda...

Czuję się fatalnie. Psychicznie i fizycznie. Głowa mi pęka i jest mi cholernie niedobrze. Być może mam jakieś zatrucie....

Moja mama zaczyna się robić naprawdę irytująca. O jakiej bym jej dolegliwości nie powiedziała to zawsze ma jedną odpowiedź. Która brzmi : za mało jesz. Chciała bym za mało jeść...
Poza tym swierdziła, że muszę iść na badanie krwi. Proszę bardzo mogę iść. Na pewno będzie wszystko w porządku. Zawsze jest.

Jutro mam sprawdzian z fizyki. Panicznie się go boję. Niby wszystko powtórzyłam i porobiłam zadania. Ale i tak czuję, że będzie źle. Pewnie jak zwykle będą zadania, których nie robiliśmy na lekcji. A fizyka to nie jest moja mocna strona.

Z jedzeniem zawaliłam. Było dużo za dużo. Bez sensu...

Ostatnio brakuje mi siły do biegania. Po krótkim czasie mam dość i wszystko mnie boli. Nie wiem dlaczego tak jest...
Jeśli chodzi o ruch to był spacer, bieganie, rower, nożyce i wf(rozgrzewka+siatkówka).

Dzisiaj zjedzone:
-talerz płatków z mlekiem,
-jogurt pitny jovi 0%,
-michałek,
-kilka kulek winogron,
-2 kostki czekolady,
-2 gołąbki(bez sosu),
-brzoskwinia,
-jabłko,



Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

niedziela, 24 września 2017

Licznik odwiedzin:  40 332  

Kalendarz

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Amii. Nieśmiała dla obcych. Rozgadana dla znajomych. Często jakby nieobecna. Nie lubiąca się wtrącać. Jedynaczka. Bez akceptacji własnego ciała. Z nadzieją na przyszłość. Dążąca do ideału.

Wzrost: 163cm
Największa waga : 67kg
Najmniejsza waga : 53,5kg
Kiedy zaczynałam : 64kg
Aktualna waga : 57kg

60kg- x
56kg-
53kg
51kg
49kg
47kg

Statystyki

Odwiedziny: 40332
Wpisy
  • liczba: 287
  • komentarze: 2034

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Pytamy.pl

Facet