Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 008 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

ała.

wtorek, 31 maja 2011 23:30

Szkoda, że tak mało Was się odzywa. To smutne. :(

Ale przecież nikogo nie będę zmuszać do aktyności...

 

 

Padam na twarz. Nogi wchodzą mi do dupy. Jestem taka padnięta po dzisiejszym dni, że bardziej już chyba nie można być. Zaczęło się od siłowni, potem była 2 godzinna próba tańców, później jeszcze musiałam do koleżanki po coś skoczyć na rowerze. Generalnie ciągle gdzieś biegałam.Poskótkowało to tym, że teraz nogi mnie niemiłosiernie bolą. M. ma taki specjany masażer do stóp. Wymasowałam. Pomogło nawet. Ale w sumie dalej boli. Mam nadzieję, że do jutra mi przejdzie, bo jutro występ. Najgorsze, że jak będzie padać to występ się nie odbędzie i cała praca pójdzie na marne. Tak więc trzymajcie kciuki po 1 za pogodę, a po 2 za mnie żebym się nie pomyliła. :)

 

Jeśli chodzi o ruch dokładniej to był spacer, siłownia(bieżnia-750kcal, ćwiczenie na nogi), brzuszki i tańce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-2 jabłka,

-pół słodkiej bułki,

-5 pierogów z kapustą i grzybami,

-truskawki,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

t.

poniedziałek, 30 maja 2011 23:42

Tańce.

Poszłam. Nie było tak źle. Dużo na raz. Ale pod sam koniec nagrałam naszą panią jak tańczy i weekend się uczyłam koleżanką układu. Dzisiaj miałyśmy też próbę, jeszcze jutro jest. A w środę występ. AAAAAAAAAAAAA! Boję się oczywiście jak cholera, bo ja tak mam z wszystkimi występami publicznymi. Jak się pomylę będzie klapa, klops i w ogóle. Ale mam nadzieję, że jakoś to pójdzie i nawet jeśli będzie pomyłka to mała. :)

 

Na siłownię nie chodziłam teraz przez 3 dni. Z powodu braku czasu i ogólnie tak wyszło. Jutro znowu się wybieram, a w środę z powodu występu niestety nie będę mogła pójść.

 

Poza tym nie wytrzymuję z samą sobą i mam się serdecznie dosyć. Ale to nie nowość.

Chciałabym być 20razy silniejsza. Ale niestety. Grubiutka, głupiutka Amii ze mnie.

Nienawidzę się czasem i tego poapranego życia. Ale cóż.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, tańce i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płatków z mlekiem,

-3 jabłka,

-banan,

-6 racuszków,

-mała kromeczka chleba,

 

Chciałabym mieć taki tatuaż. Strasznie mi się podoba...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

hate.

sobota, 28 maja 2011 23:34

I hate my body!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

dużo i dużo.

czwartek, 26 maja 2011 23:39

Dzisiaj było dużo ruchu, ale też dużo jedzenia. Chyba już bym wolała, żeby i tego i tego było mało. Ale od początku...

 

M. kupił mi w ramach przeprosin mleczko słodzone kakaowe(wiecie takie w tubce). Musiałam je zjeść. Po 1 żeby M. nie było przykro. A po 2 bo je uwiebiam. Kojarzy mi się z dzieciństwem. Jak byłam mała to ciągle to jadłam. Szczególnie na wakacjach. :)

Najgorsze, że nie mam pojęcia ile to może mieć kcal. Na pewno mnustwo. Ale chyba bym nie chciała wiedzieć ile. :D

Może w obliczu tego, że miała dużo ruchu nie zaszkodzi mi to aż tak bardzo...

 

Jak wiecie, lub nie, uwielbiam tańczyć i wykorzystam każdą okazję do potańczenia. Więc dzisiaj mi kolezanka zaproponowała żebym z nią i jeszcze innymi 4 dziewczynami zatańczyła z okazji święta naszego miasta. Oczywiście się zgodziłam. Tym bardziej, że układ wymyśla moja pani z tańców, a tańczyć będziemy salsę, na którą chodzę od 2 lat. Tyle, że prolem jest w tym, że te dziewczyny już mniej więcej umieją ten układ, a ja go nawet na oczy nie widziałam. To święto jest w środę więc zostały 3 próby. W dodatku tej mojej koleżanki nie będzie jutro na próbie i nikogo tam nie będę znała. Boje się, że się skompromituje. Mam nadzieję jednak, że wszystko będzie ok. Trzymajcie kciuki. :)

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, siłownia(800kcal :D ), brzuszki, orbitrek i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płatków z mlekiem,

-truskawki,

-2 jabłka,

-talerz botwinki,

-mleczko słodzone,

-2 mini wafle ryżowe w czekoladzie,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

siłownia.

środa, 25 maja 2011 23:46

Byłam dzisiaj w końcu na siłowni. Na prawdę bardzo mi się spodobało. Chodziłam przez godzinę na bieżni. 6,5km/h i lekka "górka". Spaliłam 750kcal więc dość dużo. Teraz postanowiłyśmy z koleżanką codziennie chodzić. Jutro kupię sobie karnet więc będzie grzech nie korzystać. :D

 

Poza tym staram się jakoś trzymać z jedzeniem. W końcu szkoda marnować wysiłek z siłowni.

 

Są już truskawki. Tak się cieszę. Co prawda drogie, ale co tam. Można zaszaleć skoro trzeba było na nie tyle czekać.

 

Jak szłam dzisiaj na siłownie przechodziłam koło bloku, który jest remontowany. I robotnicy zaczęli na mnie gwizdać. Strasznie tego nie znoszę, czuję się wtedy jak jakaś tania dziwka. Ale cóż zrobić przecież im nie nie powiem, bo by i tak nie podziałało.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, siłownia, brzuszki i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-kromeczka z ogórkiem,

-2 gołąbki,

-2 mini wafle ryżowe w czekoladzie,

-kilka truskawek,

-jabłko,

-daserek smakija light,

 

Mieć taki brzuch... Marzenie.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sałatka.

poniedziałek, 23 maja 2011 23:38

Gdy przyjechałam dzisiaj do M. widziałam, że coś jedzą. Miałam jednak cichą nadzieję, że mnie to ominie. Niestety. Dostałam małą miseczkę sałatki owocowej. Bardzo lubię owoce, ale osobno. Za sałatkami owocowymi jakoś nie przepadam. Ale cóż zrobić trzeba było jeść. Widziałam, że M. i jego siostra też w tym grzebią łyżką bez celu. Jak wyszła mama M. to on powiedział do mnie : "co nie smakuje Ci sałatka jaką zrobiła K.(jego siostra)". A ona na to, że jej samej nie smakuje i zrobiła ją z nudów. Na to M., że ma nie wymyślać, bo my później musimy to jeść. :D

Na szczęście udało mi się zostawić pół miseczki nie zjedzone. Mama M. stwierdziła, że to jest bardzo syte i pewnie dlaczego już nie mogę...

 

Niby mam wakację, a jestem strasznie zalatana. Dzisiaj ciągle coś robiłam. Byłam z psem 3 razy, na zakupach, robiłam zupę, ciasto. Masakra. A ludzie się mnie pytają czy mi się nudzi. Mi się nie ma kiedy nudzić.

 

Chciałabym mieć więcej ruchu. Przede wszystkim więcej czasu i ochoty na ruch. Mam nadzieję, że z dnia na dzień to się będzie zmieniać.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, orbitrek, brzuszki i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

ok. 900kcal ;/

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

upper east side.

niedziela, 22 maja 2011 23:19

Sama się sobie dziwie. Nawet bardzo. Jak mogłam się dać namówić na kupienie perfumów przed sklepem od jakiegoś pana. Otóż było tak: Jakiś miły pan do mnie zagadał, że będą urodziny tego skelpu za 2 tygosdnie i takie tam. Później mi dał powąchać te perfumy. I powiedział, że kosztują 110zł za buteleczkę. No ok. Powiedziałam, że cena przystępna i myślałam, że da mi spokój. Ale nieee... Władował mi w ręce 3 pudełeczka i mówi, że sprzeda mi za 110zł. Nie powiem, że się nie opłacało. Ale nawet nie miałam tyle przy sobie. Powiedziałam mu, że mam tylko 50zł. To powiedział, że dostanę 2 za 50 i tylko mam tego nie rozgadywać i jeszcze najlepiej na ich stronie napisać dobre słowo o nim. I dałam się skusić. Później oczywiście od razu weszłam na stronę żeby spr koszt tych perfumów. Faktycznie za jeden 110zł. Przynajmniej tyle. A o panu dobreg slowa nie napisałam, bo nawet nie wiem jak się zwie.

 

Czytam Plotkarę(czytam-nie oglądam, ponieważ wolę czytać.. wyobrażać sobie to wszystko) część 6. Jak zwykle czytając tą książkę popadam w zazdrość. Jak ja bym chciała być jedną z tych nastolatek. Mieszkać na Upper East Side. Być piękna, chuda, bogata i zdolna. I tak bym mogła wymieniać zalety tego życia... Ale nigdy taka nie będę nawet w najmniejszym stopniu. Więc trzeba się obudzić z bajki. Mam nadzieję, że chociaż kidyś uda mi się polecieć do Nowego Jorku.

 

Ostatnio w ogóle mam wielką fazę niezadowolenia z siebie. I tego wszystkiego wokół mnie.

Pomijając te cudowne momenty z M. Dzisiaj np wybraliśmy się na przejażdżkę skuterem. Było super. Tak sobie grać wśród powiewóz iatru w "nieznane". Właśnie takie momenty utrzymują te mie resztki optymizmu. :)

 

Ale dośc smęcenia dość dość!

 

U jednej z Was na blogu przeczytałam o occie jabłowym. Mogłybyście mi powiedzieć coś więcej na ten temat? Jak działa? Gdzie go można kupić w formie tabletek?

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, orbitrek, nożyce i brzuszki.

 

Dzisiaj zjedzone:

-ok 1300kcal. ;/,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

wczoraj i dziś.

piątek, 20 maja 2011 23:54

Zacznę od dnia wczorajszego.

Poszłam wczoraj rano pobiegać. Jakie było moje zdziwienie gdy po 200m zaczęły mnie cholernie boleć nogi i nie mogłam złapać tchu. Nie wiem co się ze mną dzieje... W poprzednie wakacje przebigałam dzień w dzień posyć długi dystans i nic mi nie było. A teraz takie coś. Oczywiście przebigałam tyle ile sobie zaplanowałam, ale to była dla mnie straszna męka.

 

Na koncercie było mega mega mega. :D

Na samym początku kupiłam sobie różową watę cukrową. Skonumowałam ją bez żadnych wyrzutów sumienia, ponieważ uwielbiam watę, a strasznie rzadko ją jem. Potem ustawiliśmy się z M. w dosyć dogodnym miejscu i rozpoczął się koncert. Uwieeeebiam ten zespół.! Oczywiście grali jak najlepiej mogłabym sobie tylko wyobrazić. Poza tym M. wziął mnie pare razy na barana więc wszystko widziałam i jeszcze sobie poskakałam. Wkurzali mnie tylko ludzie, którzy cały czas łazili jakby mieli owsiki w dupie i wbijali się łokciami i czym się tylko dało.

Po koncercie jeszcze trochę pochodziliśmy tam co poskutkowało kupieniem sobie prze mnie gofra. Który muszę przyznać był mniamniusi. Taaaki chrupki.

Później jeszcze naciągnęłam M. na balonika z helem. Więc miałam swojego zielonego balonika na dłuuuuugim sznurku. Następnie trzeba było się jakoś z tamtąd wydostać. Nie było łatwo, bo staliśmy na jakiejś polnej drodze, bo gdzie indziej nie było miejsca. Ale daliśmy radę. Także wczorajszy dzień na wielki plus. :)

 

Dzisiaj nie było już tak emocjonująco.

Przede wszystkim martwię się o mamę. Od tygodnia ma gorączkę i nikt nie wie co jej jest. Dzisiaj w końcu lekarz rodzinny wypisał jej skierowanie do szpitala. Ale lekarz w szpitalu stwierdził, że to tylko jakiś wirus i ma wracać do domu. ;/

 

Miałam iść dzisiaj z koleżanką na siłownie. Ale okazało się, że ona nie ma kasy. Więc poszłyśmy na spacer. I jak to na takim spacerze oczywiście coś niedozwolonego zjadłam. :(

Poza tym było pełno śmiechu, bo jakiś koleś w bloku obok, którego siedziałyśmy "śpiewał", chyba ze swoją dziewczyną, piosenki prawdopodobnie własnego autorstwa. Wyli niemiłosiernie. Jacyś kolesie akurat tamtędy przechodzili i wypalili na głos z takim tekstem : " co to kurwa krowy wyją, czarna msza czy co!".

Ogólnie było pozytywnie.

 

Nie umiem się oapmiętać z jedzeniem. Jestem załamana. :(

Potrzebuję solidnego kopa. Bo jak się teraz nie opamiętam to będę wyglądać jak goryl, albo i gorzej. Beznadziejnie beznadziejna obtłuszczona Amii cholera!

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj rower, spacer, brzuszki i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

WSTYD!

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

chodzenie.

środa, 18 maja 2011 23:03

Dzisiaj dzień mi minął pod znakiem chodzenia. Ciągle gdzieś chodziłam.

A dokładniej to było tak. Byłam na 3 spacerach z psem. Musiałam jechać do supermarketu, warzywaniaka i apteki. Jak już wróciłam z tego maratonu. Zorientowałam się, że w sklepie zostawiłam przy kasie zgrzewkę wody mineralnej i musiałam tam wracać. Później musiałam iść do babci, bo miała jakiś problem z biletami na samolot. Jeszcze raz do sklepu, bo zapomniałam wcześniej gum do rzucia kupić. A później jeszcze na spacer z M. Także dzień pełen chodzenia tam i siam. W sumie to się cieszę. :)

 

Jutro jadę na koncert mojego ulubionego zespołu. Okazało się, że grają w pobliskim mieście z okazji Piastonaliów. W dodatku jest wstęp wolny więc tym bardziej się cieszę.

 

Okres się znowu nie pojawia. A miałam zadzwonić do siostry oddziałowej jak się pojawi żeby umówić termin do szpitala. Jak nie będzie go do piątku zaczynam znowu brać luteinę.

 

Jeśli chodzi o ruch było chodzenie chodzenie i jeszcze raz chodzenie. Poza tym brzuszki i nożce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-4 jabłka,

-talerz barszczu,

-4 mini wafle ryżowe w czekoladzie,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

staram się.

wtorek, 17 maja 2011 22:11

Walczę. Staram się bardzo. Choć wychodzi tak sobie.

Mam problem z aktywnością fizyczną. Staram się ćwiczyć na orbitreku. Chociaż już mnie to strasznie nudzi. Mam zamiar biegać i chodzić na siłownie. Nie mogę na razie jeździć na rolkach, bo mi się kółko zepsuło. :(

Macie pomysł co by można było robić? Bo mam w sumie dość dużo czasu a nie wiem co robić.

 

Byłam dzisiaj na małych zakupach. Kupiłam fajną "skórzaną" kurtkę po przecenie, bluzkę(mój ulubiony krój-mam już chyba z 4 takie ;p) też po przecenie i torebkę taką mniejszą. Trochę się nachodziłam więc mnie to cieszy. :)

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj orbitrek, spacer,  brzuszki, nożyce i zakupy.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka budyniu,

-2 jabłka,

-makaron z sosem pieczarkowym,

-2 kostki czekolady,

-3 mini chlebki ryżowe z czekoladzie(przypominam że jeden ma 16kcal),

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

nowa.

niedziela, 15 maja 2011 23:28

Od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od pocztku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od początku od poaczętku od początku od pocz ątku od początku od początku od początku od początku od początku od począku od początku od początku od początku od początku!

 

Biorę tłustą  dupe w troki!

I tak nie zdąże do wakacji.

KA mać.!

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Paranoje.

piątek, 13 maja 2011 23:49

Dzisiejszy plan zrealizowany w pełni. Jestem z siebie naprawdę zadowolona. Tylko żeby następne dni też były równie udane.

 

Na siłownie poszłam głównie z zamiarem pobiegania na bieżni. Ale oczywiście Amii musi mieć pecha. Przez cały czas jak tam byłam obie bieżnie były zajęte. Najpierw pojeździłam chiwilę na rowerku, a później się przemieściłam na urządzenie takie typu ruchome schody. Tylkoe oczywiście się reguluje szybkość ruchu schodów. Na tym bardzo długo przesiedziałam. Weszłam na 110 piętno. :D

 

Powiem Wam, że jak na razie kompletnie nie czuję, że mam wakację.

Ale mam nadzieję, że to się zmieni. :)

 

Jeśli chodzi o ruch to był spacer, nożyce, basen, siłownia.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-3 jabłka,

-talerz rosołu,

-2 garści płatków,

-kaszka smakija light,

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

podsumowanie.

czwartek, 12 maja 2011 23:26

Postanowiłam zrobić wpis podsumowujący matury. Ponieważ od dziś oficjalnie MAM WAKACJĘ!

Polski, matmę i angielski już opisywałam więc acznę od biologii. Była strasznie dziwna. Mam nadzieję, że nie było tak źle. Ale kto wie. Jedynie zadania z genetyki były przyzwoite.

A jeśli chodzi o ustne... Przed polskim byłam mega zestresowana. Ciągle w kółko powtarzałam sobie moją prezentację, a i tak miałam wrażenie, że nic nie wiem. Jak tam weszłam to wystukałam to wszystko. Trochę mi się myliło ponieważ pan z komisji ciągle się na mnie patrzył. Później jeszcze były pytania. Ogólnie muszę przyznać, że komisja bardzo sympatyczna i pomocna. Uzyskałam wynik 16/20 czyli 80%. :)

Na angielski oczywiście też się stresowałam. O wiele lepiej wychodziło mi to w klasie. Tutaj w ogóle miałam strasznie mało czasu na przygotowanie. Ponadto pani przeprowadzająca rozmowę nie wydawała się pomocna. Jakoś coś tam wydukałam. Wyszłam w stresie, że nie zdam. Już zaczęłam myśleć co to będzie... Ale ostatecznie zdałam 14/20 czyli 70%.

 

Ponieważ jestem już wolnym człowiekiem i mam stosunkowo dużo wolnego czasu biorę się ostro za siebie, bo zaczynam wyglądać jak cholerny wieprz. Jutro w planach basen i siłownia, a w sobotę rolki i orbitrek. Poza tym mało jeść. Oby wszystko wyszło...

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, tańce i nożyce.

 

O jedzeniu się lepiej nie wypowiadam.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

basen.

niedziela, 08 maja 2011 23:49

Na początku chciałam Wam bardzo podziękować za słowa wsparcia dotyczce matury. Jesteście kochane i niezastąpione. :*

 

Byłam dzisiaj na basenie. Moje ciało jest okropne. Naprawdę. Nie mogłam na siebie patrzeć w tym stroju. Na ten brzuch, na te nogi. Jedna wielka porażka Amii. Ugh.

Oczywiście są też pozytywy tego wyjazdu. Spędziłam miło czas z M., spaliłam kcal. :)

 

Jutro mam dzień całkowicie zapełniony. BIOLOGIA BIOLOGIA I BIOLOGIA. Chcę powtórzyć jak najwięcej się da. Przerwę będę tylko miała, bo muszę jechać do lekarza. Pewnie zajmie mi to razem z 3godz, bo to w innym mieście jest.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, orbitrek, basen, brzuszki i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-1,5 kromki z jajkiem,

-jabłko,

-kawałek babki,

-2 łyżki ziemniaków,

-trochę mięsa z kurczaka,

-2 łyżki sałtki,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

jestem jeszcze.

sobota, 07 maja 2011 23:19

Matury. Jak zobaczyłam zadania otwarte na matmie to najpierw ogarnęło mnie przerażanie. Potem jakoś się zebrałam do kupy i w rezultacie nie wyszło tak źle. Według odp z internetu powinnam mieć ok 86%. Chciałam więcej, ale cóż. Gorzej z angielskim. Wyszło mi , że ok 70%. A wszystkim to poszło rewelacyjnie. Gadają jakie to łatwe było. Że będą mieć 90% albo i więcej. A Amii to taka chodząca beznadzieja.

 

Dzięki maturom przynajmniej dowiedziałam się ile osób interesuje się moim losem. To naprawdę miłe. Należą do nich : M., TJ, moi rodzice, babcia, dziadek, druga babcia, ciocia, druga ciocia, rodzice M.,  koleżanka mamy. Co prawda większość to rodzina. Ale i tak mnie to bardzo cieszy.

 

Wczoraj poraz pierwszy od dawna wyszłam z koleżankami. Ubawiłyśmy się nieźle. Tak się zachowywałyśmy, że ludzie mogli pomysleć, że jesteśmy pijane. :D

Było rewelacyjnie.

 

Z odchudzaniem gorzej.

Po maturze będzie ok. Obiecuje.

 

Jeśli chodzi o ruch był spacer i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka budyniu,

-jabłko,

-kawałek babki,

-2 berlinki,

-2 kromeczki chleba z masłem,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  39 961  

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
      01
02030405060708
09101112131415
16171819202122
23242526272829
3031     

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Amii. Nieśmiała dla obcych. Rozgadana dla znajomych. Często jakby nieobecna. Nie lubiąca się wtrącać. Jedynaczka. Bez akceptacji własnego ciała. Z nadzieją na przyszłość. Dążąca do ideału.

Wzrost: 163cm
Największa waga : 67kg
Najmniejsza waga : 53,5kg
Kiedy zaczynałam : 64kg
Aktualna waga : 57kg

60kg- x
56kg-
53kg
51kg
49kg
47kg

Statystyki

Odwiedziny: 39961
Wpisy
  • liczba: 287
  • komentarze: 2033

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl