Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 254 008 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

panikara.

sobota, 30 kwietnia 2011 23:47

Szkoda, że tak mało z Was się odzywa. :(

Ale rozumiem. Ostatnio zaczynam się robić nudna, monotonna i marudząca.

Obiecuje , że po maturze to się zmieni.

Postaram się być pełna pozytywnej energii.

 

Niestety wchodzę w etap jeszcze większej paniki. Co objawiło się większą ilością jedzenia. KA mać.!!

 

Wszystko jest za duże. Za duży brzuch, za dużo jedzenia, za dużo nauki, za dużo do nadrobienia, za duży próg punktowy.!

 

Tylko czasu jest mało jak zwykle.

 

Nie zapominajcie o mnie i trzymajcie się chuuudo. :*

 

P.S Jakie macie plany na majówkę?

Ja zakuwam. ;/

 

P.S 2 Zapomniałam dodać, że ofocjalnie mam średnie wykształcenie. Och i ach. :D

 

Dzisiaj pochłonięte:

-mała miseczka budyniu,

-2 garście płatków kukurydzianych,

-2 berlinki,

-kromka chleba z masłem,

-4 jabłka,

-4 mini wafle ryżowe w czekoladzie,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

koniec.

czwartek, 28 kwietnia 2011 23:27

Jutro koniec roku. Koniec tego wszystkiego. Koniec liceum. Kolejny etap za sobą. Jakoś mi nie żal.

 

Znalazłaś dzisiaj w sklepie świetny jogurt. W 150g jest 60kcal. Cudownie nieprawdaż?

Zastanawia mnie to dlaczego kaszka smakija light jest tylko w 2 smakach, a taka normalna ma mnustwo smaków. Np czekoladowy. Czemu nie może być lajtowej czekolady? Niestety nie ma tak dobrze.

 

Przeglądałam dzisiaj stare zdjęcia. Doszłam do wniosku, że mój brzuch w okolicach październik-grudzień był naprawdę w pożądku. Oczywiście nie był idealny. Ale w porównaniu z tym co jest teraz to niebo, a ziemia.

 

Jeśli chodzi o ruch to był dzisiaj spacer, rower, tańce i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-kaszka smakija light,

-ryż z dodatkami(kukurydza, cebulka, berlinki i pieczarki),

-garść płatków kukurydzianych,

-jabłko,

 

Zamieszczam tu zdjecie prawdopodobnie z listopada. Nie znalałam zdjęcia na stojąco więc jest na leżąco. Wiem, że to nie to samo, ale cóż.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

byłam.

środa, 27 kwietnia 2011 23:58

Byłam dzisiaj w tej poradni. Ponieważ badania, które zalecił mi lekarz wyszły dobrze postanowił położyć mnie do szpitala. Żeby spr wszystko. Bo jak na razie nie ma przyczyny. Wysłał mnie do siostry oddziałowej ze skierowaniem. Myślałam, że tylko umówimy termin i do domu. A ona mnie maglowała chyba z 15 min. Masakra. W końcu jestem umówiona na czerwiec. Nie wiadomo dokładnie kiedy, bo badania muszą być w pierwszej fazie cyklu. A jak powszechnie wiadomo nie wiadomo czy łaskawy okres się pojawi. Bo jak nie to znowu luteina w ruch. Bo przecież muszę iść do tego szpitala. Nie mam pojęcia ile trwają takie badania. Ale mam nadzieję, że nie więcej niż 2 dni.

 

Straszne mam wyrzuty, że mało czasu poświęcam ćwiczeniom. Ale kurcze nie ma kiedy.

Mam takie postanowienie , że po maturze będzie tego dużo dużo więcej. Conajmniej po pół godziny rano i wieczorem orbitreka. Może do tego dojdą rolki i biegi. Było by cudownie.

 

 

Za tydzień matura. Aaaaaaaaaaa! Jestem w przeogromnej panice. Boję się.!

 

W dodatu jedzenie mnie atakuje. To cholernie cholerne pieprzone jedzenie.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, orbitrek i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka budyniu,

-3 jabłka,

-kilka kulek winogron,

-talerz barszczu z 1 jajkiem (same rzadkie, a jajko wmurzone na siłe przez mamę ;/),

-pół bułki z serem,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

bikini.

wtorek, 26 kwietnia 2011 23:50

Dziś jest już troszkę lepiej.

Chociaż nie mogę patrzeć na swoje ciało. Jest odrażające.

Ale mam nadzieję, ciągle ją mam, że się uda, że będzie dobrze.

 

Jutro jadę znowu do tej poradni, do ginekologa. Z wynikami. Zobaczymy co powie. Mam obawy, że nie będzie miał pomysłu skąd to się wzięło. Ale trzeba być dobrej myśli.

 

Brak czasu doskwiera mi coraz bardziej. Aż szkoda gadać. Nie będę się nad tym roztkliwiać.

Marzę już o tym wolnym czasie po maturach, o zasłużonym odpoczynku. Ale to jeszcze trochę...

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, orbitrek i nożyce.

 

P.S  semisweet88 niestety nie mogę dodać komentarza do Twojego bloga ponieważ pisze, że muszę się zalogować.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płaktów z mlekiem,

-2/3 jogobelli light,

-3 mini wafle ryżowe w czekoladzie,

-1,5 łyżki ziemnikaó,

-trochę mięsa wyskubanego z kurczaka,

-sałatka,

-pół kawałka ciasta,

-2 jabłka,

 

Mannnnn ;/

 

Chce wyglądać jak ta z przodu...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

dupa.

poniedziałek, 25 kwietnia 2011 23:54

Nie zmieściłam się w sukienke studniówkową(mierzone przed chwilą).

Takie są fakty.

Muszę wziąć dupe w troki, bo niedługo w nic się nie zmieszczę.

Do lata już tak blisko. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

 

Święta.

Dobrze , że się skończyły.

 

Teraz tylko nauka, odchudzanie, ćwiczenia, M. , nauka, odchudzanie, ćwiczenia, M. itd....

 

Może będzie jakiś efekt.

O ile znowu nie wykaże się beznadziejnością.

 

Jesteście kochane, że się jeszcze do mnie odzywacie.

 

Trzyamajcie się chudo.! :*

 

Jeśli chodzi o ruch był dziś spacer, orbitrek i nożyce.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

chciałabym chciała.

sobota, 23 kwietnia 2011 22:19

Chciałabym być znowu małą dziewczynką.  Bez żadnych problemów. Która nie może doczekać się świąt. Dla której miłość to tylko uczucie do rodziny, zwierząt czy jakiś rzeczy. Która jest przez najbliższych kochana, przez nikogo nie jest znienawidzona. która ma mnustwo koleżanek. Która marzy o beznadziejnej dorosłości.

Ale to minęło bezpowrotnie.

 

Nie mam aktualnie na nic siły.

Wszystko się sypie.

 

Wy się trzymajcie kochane.

 

Życzę Wam zdrowych, spokojnych, rodzinnych i chudych świąt. :*

 

 

Dzisiaj pochłonięte:

-mała miseczka budyniu,

-kromka chleba z masłem,

-deserek satino,

-babeczka,

-talerz makaronu z cukrem,

 

Taka sprzeczność.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (9) | dodaj komentarz

nie wyrabiam.

piątek, 22 kwietnia 2011 23:48

Cierpię na chroniczny brak czasu. Z niczym nienadąrzam. Wkurza mnie to nieziemsko. Dzisiaj na zmianę uczyłam się biologii, robiłam ciasto, obiad i babeczki. Poczytałam coś jeszcze z lektur do matury, chwilę się widziałam z M. i ot po dniu.

Nie poćwiczyłam, nie zrobiłam nic z matmy, nie wspominając już o angielskim. Mam wrażenie, że robie za mało, jednocześnie nie mając czasu na więcej. Paranoja.

 

Jutro malowanie jajek z babcią. Uwielbiam. To taka nasza tradycja. Od małego chodze do niej w sobote rano i razem robimy pisanki. Kiedyś jeszcze razem chodziłyśmy do kościoła. Teraz już babcia ma mało siły więc korzysta z okazji, że ja idę z mamą do kościoła święcić i daje nam też swoje do święcenia.

 

Marudziłam ostatnio, że znowu okres zanikł. Więc od razu się pojwił. Jaka moja reakcja? Załamanie. BO Amii jest dziwna. I tak dla niej źle i tak niedobrze. Bo brzuch napęczniał i jest jak balon, bo wpieprzam 2 razy więcej bo większy apetyt, bo brzuch boli nieziemsko, bo krew mnie wkurza, bo mam zmienne nastroje i w ogóle i w szczególe. Gdybym nie chciała mieć w przyszłości dzieci rzuciła bym to w cholere i cieszyła się brakiem okresu. Ale ponieważ kiedyś tak pragnę mieć pociechy trzeba się leczyć. Ugh.

 

Zauważyłam podczas ostatnich zakupów, że mam  cholernie grube ręce. Kolejna beznadziejna częśc ciała. Fuck.!

 

Z jedzeniem jest nijak. Z brzuchem też. Z ćwiczeniami beznadziejnie jak już wyżej pisałam.

Mam nadzieję, że po świętach wszystko będzie bardziej ustabilizowane.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj spacer, nożyce i uganienie się z robieniem ciasta itp.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płatkóe z mlekiem,

-2 jabłka,

-makaron z sosem pieczarkowym,

-podjadane przy robieniu ciasta ;/ ,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

mało czasu.

środa, 20 kwietnia 2011 23:22

Zbliżają się święta. Boję się tego. Boję się, że utyje. Że będzie źle. Panika mnie wręcz ogarnia. Najbardziej boje się niedzieli. Bo to jedzenie od rana do wieczora.

 

Znowu nie dostałam okresu. Już ponad tydzień temu powinien się pojawić i nic. Za tydzień jadę do lekarza. Ale nie wiem czy mi coś poradzi, bo badania, które zalecił są w pożądku...

 

Przez tą całą naukę i przygotowania mam bardzo mało czasu na ruch. MArtwi mnie to, bo nie dość, że nie jem bardzo mało to jeszcze mało ćwiczę. Nie chce być znowu spaślakiem. Nie nie nie :(

Jutro planuje generalne sprzątanie pokoju więc chociaż w tym się ruch objawi...

 

Jeśli chodzi o ruch to był dzisiaj rower, spacer, orbitrek i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płatków z mlekiem,

-mały jogurt,

-garść płatków kukurydzianych,

-spaghetti,

-3 chlebki ryżowe mini w czekoladzie,

-kaszka smakija light,

 

:(

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (4) | dodaj komentarz

start!

poniedziałek, 18 kwietnia 2011 23:31

Sezon na bieganie uważam za otwarty. :)

Dzisiaj poraz pierwszy od chyba pół roku wybrałam się biegać. Nie było lekko, bo kondycja już nie ta co w lato. Ale trzeba się ruszać. I to jak najwięcej.

 

Już praktycznie nie muszę chodzić do szkoły, bo wszystkie oceny wystawione. Będę chodzić tylko na biologie, bo ponoć mamy jakieś zadania robić.

 

Teraz codziennie mam pełno nauki. Zrobiłam sobie całą rozpiskę żeby do matury jak najwięcej powtórzyć. Więc nie wiem jak często będę pojawiać się na blogu.

Z jedzeniem będę się oczywiśćie starać, ale też na pewno nie będzie idealnie.

 

Boję się tego wszystkiego. Ale cóż. Jakoś to trzeba przeżyć.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj rower, spacer, bieganie i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka kaszki,

-5 jabłek,

-talerz ogórkowej,

-kilka garstek płatków kukurydzianych ;/,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

zdobycze.

sobota, 16 kwietnia 2011 23:48

Zakupy? Udane.

Ale od początku. Byłam w pewnym sklepie i chciałam przypierzyć sukienkę. Nie weszłam w nią niestety. Ale wiecie jaką częścią ciała? Ramionami. Choćbym niewiadomo jak schudła to i tak bym się w nią nie zmieściła. Strasznie to dziwne. Chyba, że bym sobie kości  jakieś wycięła. Druga rzecz, która mnie zdziwiła był swerter z h&m kupiony w realu. Normalnie mniał plekietke z reala, a na metce było h&m. Najlepsze jest to, że zapłaciłam wyjątkowo mało jak za taki sweter.

A tak w ogóle to kupiłam : spodenki(rozmiar 36, niestety moje balerony nie wyglądają w nich jak na razie zachwycająco), sukienka letnia(rozmiar xs), sweterek(rozmiar 34), torba średniej wielkości.

 

 

Jestem pokłócona z M. I to poważnie. Bardzo. Bym powiedziała nawet. Nie będę się tu rozpisywać o co chodzi. Ale jest fatalnie. :(

 

W dodatku nie mogę patrzeć na orbitreka. Jakoś nie daję rady na nim ćwiczyć. Niedobrze mi na samą myśl.

Jutro chyba wybiorę się na rolki żeby jakoś się poruszać, a w poniedziałek może reaktywuje bieganie. :)

 

Jutro obiad u jednej babci, a później imieniny u drugiej. Trzymajcie bardzo mocno kciuki żeby było dobrze. Proszę... Bo na samą myśl jestem załamana.

 

Jeśli chodzi o ruch było dzisiaj sprzątanie mieszkania, spacer, zakupy i nożyce.

 

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka budyniu,

-2 jabłka,

-2 berlinki,

-2 kromki chleba z masłem,

-2 gałki lodów z wafelkiem,

-winogrona,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

ta.

piątek, 15 kwietnia 2011 23:21

Kiedyś, chyba jeszcze w podstawówce lub na początku gimnazjum, czytałam artykuł o anorektyczce. Wtedy nie mogłam się nadziwić jak ta dziewczyna mogła zznać kaloryczność wszystkich produktów spożywczych. Teraz ja sama znam kaloryczność większości rzeczy i wcale nie wydaje mi się to dziwne. To już jest dla mnie całkowitą naturalnością. A już na pewno nie kupię czegoś przed spr ile ma kcal lub gdy nie ma podanej kaloryczności.

 

Jutro jadę na zakupy. Z jednej str się cieszę. Bo zakupy, które uwielbiam. Pełno zniżek i w ogóle. Z drugiej jednak mam świadomość, że będę musiała oglądać moje utuczone ciało i robi mi się niedobrze. blee

 

Boję się. Tak bardzo się boję , że już z tego nie wyjdę i tak będę w nieskończoność tyła. :(

 

Jeśli chodzi o ruch był rower, spacer, orbitrek i brzuszki.

 

Dzisiaj zjedzone:

MASAKRA

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

błonnik.

środa, 13 kwietnia 2011 23:46

Kupiłam sobie xenne błonnik. Mam nadzieję, że pomoże. Co prawda na opakowaniu pisze, że można spożywać nawet 6 łyżeczek dziennie, ale ja sobie ledwo z jedną radze. Straszne paskudztwo. A po 2 jakbym miała to jeść w takich ilościach to po 2 dniach by mi się skończyło. A takie opakowanie do tanich nie należy.

 

Matura coraz coradz bliżej. A ja mam wrażenie, że z dnia na dzień wiem coraz mniej.

Ciągle mam nadzieje, że będzie dobrze. :)

Wczoraj odpowiadałam z angielskiego( a odp wygląda tak jak na marurze). Dostałam nawet dość dużo pkt. Więc już chociaż o to jestem mniej niespokojna.

W ogóle tego nie czuje , że to już będzie koniec szkoły. Koniec tego wszystkiego. Prawdę mówiląc cieszy mnie to. Nie mam z liceum jakiś wspaniałych wspomnień.

 

Mój brzuch się zrobił wieeeeelki. Ja nie chce być znowu tak strasznie gruba. Musi mi się udać coś zrzucić. Nie mogę tak wyglądać.

 

Uwiśiadomiłam sobie, że zaprzeoaściłam swoje wyniki. To co taką ciężką pracą udało mi się osiągnąć. :(

Teraz muszę to odbudować...

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj orbitrek i nożyce.

 

Dzisiaj zjedzone:

-średni jogurt dietetyczny,

-3 jabłka,

-3 wafle ryżowe mini w czekoladzie(jeden ma 16kcal),

-talerz zupy,

-garść płaków,

-kaszka smakija light,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

smut.

niedziela, 10 kwietnia 2011 23:27

Trochę mi smutno. Ponieważ coraz mniej z Was mnie odwiedza.

 

Nikt nie odp mi na pytanie o maturę. Więc jakby któraś z Was, która już zdawała maturę czytała te notkę to bardzo proszę o przeczytanie poprzedniej i odpowiedź na pytanie. To dla mnie bardzo ważne.

 

Znowu przeleniuchowałam weekend. To nie dopuszczalne. Za 3 tygodnie mam maturę a prawie nic nie robie. Widzę to w coraz bardziej ciemnych kolorach.

 

Z dietą niestety też tak sobie.

 

Zresztą u mnie w domu się trudno chudnie.

Rozmowa z dzisiejszego obiadu:

ja: nie dawaj mi sosu

mama: ale będziesz miała suche ziemniaki

ja: są w sam raz

tato: czemu ona nie chce sosu?!

mama(z wielką ironią): bo jest tuczący

tato:(coś burknął nie zrozumiałam)

 

Strach pomyśleć co by było jakbym w ogóle odmówiła obiadu. Nie dało by się. Niestety.

 

W dodatku waga mi się popsuła i nie mam pojęcia ile ważę. Wiem, że to ogromna liczba. Ale chciałabym przynajmniej wiedzieć jaka. A tak to żyję w niepewności.

 

Wczoraj były moje imieniny. Wszyscy zapomnieli. Przykre. Nigdy nie ochodziłam specjalnie imienin. Ale zawsze dostawałam od rodziców jakiś drobiazg. I inni składali mi życzenia. A wczoraj nic. Zupełnie nic.

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj orbitrek i brzuszki. Mało :(

 

Dzisiaj zjedzone:

-1,5 kromki z jajkiem i szynką,

-3 jabłka,

-2 kawałeczki mięsa,

-2 łyżki ziemniaków,

-sałata z kukurydzą,

-2 garście płatków,

-ultracieniutki kawałeczek ciasta,

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (8) | dodaj komentarz

nadwaga.

piątek, 08 kwietnia 2011 23:53

Ponieważ wszysycy mamy odbierać swoją dokumentację medyczną(z okazji tego że już niedługo kończymy szkołe) udałam się dzisiaj po nią także ja. I wiecie co pisze na każdej kartce z bilansu(oprócz liceum)? Nadwaga lub tendencja do nadwagi.(choć str na siatce centylowej że np jak miałam 4 i 7 lat wcale nie ważyłam zbut dużo, byłam tylko trochę ciut za makutka). Tak od dzieciństwa. Jeszcze przejdę tym wszystkim pielęgniarkom przed oczami i zobaczą jaka jestem szczupła. i zobaczą tą tendencję. Więc widzicie, że mój problem nie jest wymyślony. Tak jest od zawsze.

 

Oprócz tego w bilansie na koniec przedszkola pani zapisała mi, że mam trudności w nawiązywaniu kontaktu z dziećmi i dorosłymi. Tak jest do dziś. Pewnie jakbym była odważniejsza miała bym więcej znajomych. Pewnie wszystko byłoby inne. Dla mnie problemem jest nawet wykonanie telefonu do obcej osoby.

 

A co u mnie poza tym? Jestem z siebie dumna ponieważ poraz kolejny byłam najlepsza w biegu cyklicznym(jeśli ktoś jest ciekawy na czym to polega jest to wyjaśnione w jakimś wpisie z września albo października). Wcześniej zrobiłam 43 cykle,a dzisiaj udało mi się zrobić 51. :D

 

Mój jakże cudowny sąsiad mieszkający piętro niżej postanowił sobie urządzić impreze właśnie słcha maksymalnie beznadziejnej musyki na cały regulatror. RATUNKU!

 

 

Mam pytnie do dziewczyn, które zdawały już maturę. Strasznie boję się matury z angielskiego, bo nie czuję się jakoś specjalnie dobra z tego języka. Czy jest jakaś taka grupa słówek, która koniecznie by się przydało powtórzyć/nauczyć przed maturą? Wiecie chodzi mi o zagadnienia, które często występują.

 

Wstąpiła we mnie jakaś dziwna obawa, że nigdy nie uda mi się schudnąć. Cholera!

 

Czy u Was też jest taka paskudna pogoda?

 

Jeśli chodzi o ruch był dzisiaj rower, biegi na wfie, orbitrek i brzuszki.

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka płaktów z mlekiem,

-jogurt pitny jovi 0%,

-6 racuszków,

-jabłko,

-winogrona,

-mały jogurt,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (5) | dodaj komentarz

orbitrek.

środa, 06 kwietnia 2011 23:39

Zacznę od wizyty. Lekarz był bardzo sympatyczny. Na szczęście nie badał mnie ginekologicznie. Naczekałam się tam strasznie długoo. Ale do rzeczy. Pan ginekolog stwierdził, że na razie bez badań nie może nic stwierdzić. Tak więc dostałam skierowania na wszystkie potrzebne badania. Następną wizytę mam za 3 tygodnie. Mam nadzieję, że wtedy się okaże co mi jest.

 

Dostałam dzisiaj wielkiego napadu głodowego. Na szczęście zaspokoiłam go rzodkiewkami. A jak wiadomo wszem i wobec taka sobie rzodkieweczka ma jedyne 2kcal. Więc można jeść do woli. Tak więc się delektowałam. Jutro chyba zakupię następne. :)

 

Jakoś ostatnio mam straszną niechęć do orbitreka. Nie wiem czemu mi się tak porobiło, ale jak na niego patrze to już mi się nic nie chce.

Otworzyli w moim mieście siłownie więc chyba się wybiorę na zwiady. Może warto tam zacząć chodzić. Chociaż od czasu do czasu...

 

Jeśli chodzi o dzisiejszy ruch to był spacer, orbitrek i brzuszki. Mało. :(

 

Dzisiaj zjedzone:

-mała miseczka budyniu,

-2,5 jabłka,

-talerz pomidorówki,

-5 rzodkiewek,

-kaszka smakija light,

-garść płatków kukurydzianych,

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

sobota, 24 czerwca 2017

Licznik odwiedzin:  39 951  

Kalendarz

« kwiecień »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
252627282930 

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

O mnie

Amii. Nieśmiała dla obcych. Rozgadana dla znajomych. Często jakby nieobecna. Nie lubiąca się wtrącać. Jedynaczka. Bez akceptacji własnego ciała. Z nadzieją na przyszłość. Dążąca do ideału.

Wzrost: 163cm
Największa waga : 67kg
Najmniejsza waga : 53,5kg
Kiedy zaczynałam : 64kg
Aktualna waga : 57kg

60kg- x
56kg-
53kg
51kg
49kg
47kg

Statystyki

Odwiedziny: 39951
Wpisy
  • liczba: 287
  • komentarze: 2033

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Bloog.pl